Menu Górne

Na co oszczędzać?

Coraz więcej się pisze i mówi o oszczędzaniu. O sposobach na oszczędzanie dużych i małych kwot. O tym, jak ważne jest trzymanie budżetu pod kontrolą, sprawnie nim zarządzając. To wszystko jest bardzo ważne, istotne i warte zapamiętania. Jest jednak jeden aspekt, który często jest pomijany. Dlaczego warto oszczędzać? Jak stawiać sobie cele finansowe, by je zrealizować? Jak przetrwać chwile zwątpienia, nie poddać się i iść dalej naprzód? Nawet jeśli trzeba zaczynać od zera, dosłownie i w przenośni?

Kiedy już będziemy mieli wewnętrzne przekonanie, że oszczędzanie nie jest misją niemożliwą do zrealizowania, warto byłoby się zastanowić, dlaczego to robić. A odpowiedź w stylu „bo tak należy”, „tak robią bogacze”, „tak przeczytałem w mądrej książce” uznać za błędną. Ile znasz osób, które, delikatnie rzecz ujmując, mają rubensowskie kształty i na pytanie „dlaczego się odchudzasz?” odpowiadają „bo tak należy”? Ja znam sporo i obserwując ich walkę z nadprogramowymi kilogramami, wysnułam jeden wniosek – nie tędy droga.

Będziemy wytrwali, jeżeli będzie realizować swoje cele, a nie innych. Dlatego na pytanie „na co warto oszczędzać?” odpowiedzieć każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Toteż dzisiejszy wpis potraktujcie jako inspirację, a nie dekalog, które trzeba się trzymać, bez względu na okoliczności.

Robiąc przegląd domowych finansów i konstruując cele z nimi związane na najbliższe, ale wcale i nie takie bliskie, lata, należy wziąć pod uwagę swoją sytuację życiową i plany na przyszłość. Nie podążajcie, proszę, ślepo za guru finansowym – blogerem, kaznodzieją, doradcą finansowym, autorem książek o zarządzaniu domowym budżetem – jeżeli tego, co mówi, nie zweryfikujcie, opierając się o własną perspektywę.

To, co czytacie na blogu Smart Polaka i innych blogach finansowych, traktujecie jako wskazówki, a nie sztywne wytyczne.

Tyle drogą wstępu. Czas wymienić kilka celów, na które warto oszczędzać długoterminowo. Warto oszczędzać na:

Oszczędzanie na edukację

#1 Edukację dzieci

Podobno świat wywraca się do góry nogami, kiedy na świecie pojawiają się dzieci. Zmieniają się priorytety i perspektywa patrzenia na świat. Chcemy – jako rodzice – nieba przychylić tym małym istotą. Wraz z upływem czasu z reguły to się nie zmienia. Chcemy dla nich jak najlepiej. Biorąc pod uwagę, że edukacja jest w życiu bardzo ważna i dzięki dobremu wykształceniu wiele drzwi zostaje otwartych, warto pomyśleć nad oszczędzaniem na edukację swoich pociech.

Wiem, wiem – teoretycznie w Polsce jest darmowa, ale wszystko się może zmienić. Kto wie, co będzie za te 10, 20, 30-lat, jak będzie wtedy wyglądała oświata – zarówno w Polsce, jak i w UK. Obserwując to, co się dzieje dzisiaj, trudno nie zauważyć wzmożonej jej prywatyzacji. To, za co musimy zapłacić, cenimy bardziej. Wystarczy spojrzeć, ile kosztują studia na Oxfordzie albo na dobrych, polskich uczelniach prywatnych. Tak, takie naprawdę istnieją. Nie mówiąc już o kosztach korepetycji, dodatkowych zajęć pozalekcyjnych etc.

To chyba najmniej egoistyczny cel, jaki pojawił się w dzisiejszym artykule. Niemniej jednak na pewno jest on wart głębszego przemyślenia – szczególnie przez tych, którzy już mają dzieci.

Oszczędzanie na emeryturę

#2 Własną emeryturę

Zapewne jedną z determinant, którą wielu z Was bierze pod uwagę, szukając odpowiedzi na pytanie – „wracać czy nie wracać?” – jest wysokość świadczeń emerytalnych. Aby móc liczyć na państwową emeryturę w UK, trzeba przepracować 10 lat. Nie wiem, jak wielu z Was spędzi aż tak długi okres w okolicach Lądku Zdroju, jak niektórzy mawiają. Oczywiście, emerytura ze wszystkich państw członkowskich UE, który danych nam było pracować, będzie sumowana. Jeśli jednak założymy, że w UK przepracujecie 10 lat w ciągu całego życia zawodowego, a pozostałe 30 (lekką ręką licząc) w Polsce, okaże się wypłacana emerytura daleka będzie od wymarzonej.

To wszystko wydaje się być dla większości z nas abstrakcyjne, nie mamy aż tak daleko sięgających w przyszłość planów. Jednak jak już kilkukrotnie podkreślałam w swoich artykułach, w życiu dobrze jest się kierować następującą zasadą – „oczekuj najlepszego, bądź przygotowany na najgorsze”. W kontekście finansów osobistych tę zasadę trzeba wziąć sobie naprawdę do serca. Dlatego warto oszczędzać kilka(-naście) procent swoich zarobków netto na emeryturę. W tym kontekście lepiej liczyć na siebie.

Jeśli uważacie, że państwowa emerytura z pewnością Was zadowoli, możecie potraktować ten punkt w bilansie finansów domowych jako inspirację do dalszych przemyśleń. Jeśli okaże się, że wypłacane Wam świadczenia będą na naprawdę wystarczającym poziomie, pieniądze z konta „prywatna emerytura” będziecie mogli przeznaczyć na np. „wymarzona podróż”, „wsparcie finansowe dzieci” albo po prostu potraktować jako majątek, który przejdzie z pokolenia na pokolenie.

Mieszkacie w UK, ale pewnie nie obce Wam jest narzekanie na to, co dzieje się aktualnie w Polsce. Dlatego, a może bardziej ku przestrodze, polecam Wam zapoznanie się z projektem „Pokolenie 1600” – gdzie poznacie historie polskich emerytów, którzy, choć ciężko w to uwierzyć, dostają wyższą emeryturę niż wstępne wyliczenia wysokości tych świadczeń dla dzisiejszych 30 i 40-latków.

Oszczędzać na własne cztery kąty

#3 Mieszkanie / dom / wkład własny

Własny kąt to marzenie cel niemal każdego Polaka. W dzisiejszych czas cel bardzo trudny do zrealizowania. Ceny nieruchomości wbijają w fotel, w negatywnych słów tych znaczeniu. Cztery i pół metry kwadratowe to ekwiwalent średniej pensji w Krakowie. Oszczędzać całą swoją pensję przez 9 lat, będziemy w stanie kupić własne M za gotówkę. Właściwie to małe „m”, bo tylko 40-metrowe.

Czy to jednak oznacza, że nie warto oszczędzać na poczet zakupu mieszkania czy budowy domu? Wręcz przeciwnie. Jeżeli przeraża Cię wizja uzbierania kapitału, który w całości pokryłby cenę lokum, oszczędzaj na wkład własny w ramach kredytu hipotecznego. Od przyszłego roku w Polsce 20% wkład własny jest obowiązkowy. Chcąc wziąć kredyt na 300 000 złotych, trzeba wyłożyć na wstępie minimum 60 000 złotych.

Nie warto oszczędzać na marzeniach

#4 Marzenia

Marzenia mają to do siebie, że z reguły niemało kosztują. Pieniędzy, wyrzeczeń, czasu. Jeśli nie masz pomysłu, jakie przeżycia mógłbyś sfinansować po roku oszczędzania np. 100 złotych, wypróbuj generator marzeń, który stworzył autor jednego z najbardziej optymistycznych blogów w polskiej blogosferze. Okaże się, że taka kwota wystarczy, by zaliczyć skok ze spadochronem, przelecieć się szybowcem czy spędzić romantyczny weekend w Paryżu. Mało, możesz oszczędzać więcej? To super!

Ze swojej strony proponuję kupować przeżycia, a nie rzeczy materialne. Wydawać pieniądze na coś, co będziesz z uśmiechem na ustach opowiadał swoim wnukom. Życie nie zaczyna się na emeryturze. Nie chodzi o to, by mieć sporą kupkę pieniędzy po 60-tce, ale o to, by mieć ciekawe życie i kupkę pieniędzy po 60-tce, pewnie trochę mniejszą. Ktoś mi kiedyś powiedział, że sknera to człowiek, który się boi, coś w tym jest, nieprawdaż? Warto od czasu do czasu szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie – „co byś zrobił, jakbyś się nie bał?”.

Nie bądź sknerą, wydawaj pieniądze na spełnienie marzeń – tych dużych i tych małych. Wydawaj pieniądze na przyjemności. Nie bój się, pieniądze nie parzą. Nie są celem, lecz drogą do celu. Nie buduj sobie klatki ze złota, bo nawet Ty sam nie będziesz się nią zachwycał. Naprawdę.

Zabezpieczenie finansowe

#5 Fundusz awaryjny

Chociaż to ostatni punkt na mojej liście, to jest on najważniejszy. To pierwszy cel oszczędnościowy, jakie powinniśmy zrealizować. Wiem, wiem – to nie pierwszy raz, kiedy określenie „fundusz awaryjny”, „poduszka bezpieczeństwa” padają na tym blogu. Cóż, padną jeszcze nie raz. Jest to bowiem fundamentalna sprawa, jeżeli chodzi o stabilność finansową. Niezależnie od tego, ile masz lat, gdzie pracujesz, gdzie planujesz spędzać emeryturę, czy się jeszcze uczysz, musisz przygotować sobie miękkie lądowanie na wszelki wypadek. Jak mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.

Zanim zaczniesz oszczędzać na wesele, studia podyplomowe, wymarzoną wyprawę do Norwegii etc., zbuduj fundusz bezpieczeństwa. Potraktuj to jako objaw pragmatycznego optymizmu. Wedle różnych źródeł jego optymalna wersja to da dająca zabezpieczenie na 3-6 miesięcy bez dopływu gotówki. Jako że moja skłonność do ryzyka jest niewielka, a umiejętność pisania czarnych scenariuszy wręcz przeciwnie, postuluję wersję, co najmniej, 6-miesięczną.

Co ważne, te pieniądze muszą być łatwo dostępne. Żadne tam lokaty, inwestycje na giełdzie. Konto oszczędnościowe chroniące zgromadzony kapitał przed inflacją, do którego jest dostęp non-stop. Możemy z niego wypłacić pieniądze natychmiast. Jak wiadomo sytuacji podbramkowych raczej nie planujemy z wyprzedzeniem, dlatego tak istotne jest, by móc te pieniądze wyciągnąć z banku jak najszybciej. Mówią, że czas to pieniądz, a bywa, że te pieniądze to np. zdrowie – w sytuacji, gdy trzeba szybko wykonać operację w prywatnym szpitalu. Czego ani sobie, ani Wam nie życzę.

Tyle z mojej strony, a jakie cele Was motywują do długofalowego oszczędzania?

Na co oszczędzać?
Oceń treść

2 odpowiedzi do Na co oszczędzać?

  1. Paweł 8 grudnia 2014 o 16:26 #

    W moim wypadku chyba chodzi o … lenistwo 🙂 Oszczędzam, żeby opanować jakoś te swoje finanse i czym prędzej zająć się bardziej przyjemnymi zajęciami niż praca 🙂

    • Olga 23 września 2015 o 08:36 #

      To też niezła motywacja. Nie myślałam o oszczędzaniu w ten sposób. Może dlatego że daleko mi o niezależności finansowej, bo wciąż jestem na etapie budowania poduszki bezpieczeństwa w odpowiedniej wysokości.