Inflacja stylu życia – pułapka na drodze do bogactwa

Mówiąc o zarządzaniu czasem, warto wspomnieć o prawie Parkinsona – praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenia. Ta zależność opisana pół wieku temu na łamach The Economist do dzisiaj nie straciła na aktualności.

Mówiąc o zarządzaniu finansami, należy przywołać kolejną zależność sformułowaną przez Parkinsona – ludzie bez względu na to, ile zarabiają, mają skłonność do wydawania wszystkiego, a nawet więcej, niż zarabiają. I to prawo nie straciło na aktualność, wręcz przeciwnie wydaje się, że nigdy wcześniej tak dobrze nie oddawało podejścia ludzi do finansów.

Inflacja stylu życia – co dokładnie jest?

Żyjemy w czasach, w których karty kredytowe są dostępne niemal na wyciągniecie ręki, powszechne stało się branie kredytów na dom nawet na 30 lat. A nade wszystko zarabiasz więcej niż 5 lat temu, ale mimo to często Twój budżet się nie dopina. Dlaczego? Bo nie tylko zarabiasz więcej, ale i wydajesz więcej. Z roku na rok coraz więcej, z każdą podwyżką coraz więcej.

Wpadamy jak jeden mąż w niebezpieczną pułapkę. Wpadają w nią ludzie na całym świecie. Pułapkę, która skutecznie uniemożliwia osiągnięcie bogactwa / niezależności finansowej.

Stajesz się ofiarą inflacji stylu życia. Jeśli tego nie zmienisz, odejdziesz na emeryturę, niczego się w gruncie rzeczy nie dorabiając. Nie mając żadnego kapitału finansowego, często nie mając nawet najmniejszego funduszu awaryjnego.

Myślisz, że to czarny scenariusz, który nie ma prawa się ziścić? To rozglądnij się wokół. Popatrz na oszczędności, albo raczej ich brak, swoich rodziców / dziadków i ich znajomych. Zapewne część z nich zarabiała w swojej pracy dobrze, a nawet bardzo dobrze, część zarabiała, co najwyżej, przeciętnie. A teraz żyją na bardzo zbliżonym poziomie. Z reguły na niespecjalnie wysokim.

Nie chcesz takiego życia, prawda? Przecież nie po to pracujesz. Nie po to wyjechałeś do UK. Nie po to zostawiłeś rodzinę w Polsce.

W założeniu tu miało być lepiej niż tam.

Może być lepiej, ale to samo się nie zrobi. Jeśli wychodzisz z założenia, że jakoś to będzie, to będzie jakoś. Chociaż pomiędzy jakoś a jakość jest tylko jedna literka różnicy, Twoje jakoś nie będzie miało nic wspólnego z wysoką jakością.

Musisz wziąć odpowiedzialność za swoją przyszłość, także finansową.

Na nic się zda oglądanie inspirujących wykładów na TEDx. Na nic się zda czytanie o tym, czym różnią się bogaci od klasy średniej. Oprócz bycia na chwilowym motywacyjnym haju, nic się w Twoim życiu nie zmieni. Twoje życie zacznie się zmieniać, jeśli Ty zaczniesz działać. Zaczniesz coś robić i przestaniesz ciągle rozmyślać nad tym, co należałoby zrobić.

Będziesz wspinał się po drabinie do niezależności finansowej, jeśli przestaniesz być niewolnikiem inflacji stylu życia. Jeśli będziesz w stanie powiedzieć tyle mi wystarczy, taki poziom życia mnie satysfakcjonuje. W sumie to nie tylko powiedzieć, ale przede wszystkim trzymać się tej zasady na co dzień.

Żeby było jasne: nie mam nic przeciwko podwyższaniu sobie komfortu życia. Sama nie chciałabym przez całe życie trzymać studenckiego standardu. Po to pracujemy, by sobie ten byt poprawić.

jak walczyć z inflacją stylu życia?

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy przekraczamy cienką granicę. Granicę, powyżej której krańcowa użyteczność zaczyna maleć w tempie, co najmniej, geometrycznym.

To ważne, żeby wiedzieć, czego do życia potrzebujesz, co naprawdę chciałbyś osiągnąć. Jednocześnie być gotowym pokazać środkowy palec specom od reklamy, którzy całymi dniami i nocami pracują nad tym, żebyś uwierzył, że potrzebujesz nowego samochodu.

Jakie wynagrodzenie by Cię teraz satysfakcjonowało?

Dam sobie rękę uciąć, że kiedyś brak oszczędności tłumaczyłeś słowami nie stać mnie na oszczędzanie, gdybym zarabiał X, to na pewno byłbym w stanie zaoszczędzić Y. Dzisiaj, kiedy najprawdopodobniej zarabiasz więcej niż X, wciąż nie możesz zaoszczędzić nawet Y. Argument, że zarabiasz za mało, wciąż jest w mocy.

Pytanie: czy Twoje potrzeby aż tak wzrosły? Czy np. pojawiła się gromadka dzieci albo musisz przyjmować drogie leki? Czy po prostu wrósł poziom Twojej konsumpcji w imię przecież mnie stać tudzież tyle pracuję, należy mi się?

Policz, ile miałbyś oszczędności, gdybyś od momentu osiągnięcia płacy na poziomie X, faktycznie oszczędzał Y. Zobacz, jak mogłeś wykorzystać magię procentu składanego. Mogłeś, ale nie wykorzystałeś.

Patrzysz na swojego szefa i myślisz gdybym zarabiał tyle, co on, to miałbym kupę oszczędności? Nie miałbyś. Nie miałbyś, bo wszystko pożarłaby inflacja Twojego stylu życia. Wymieniłbyś mieszkanie na większe, samochód na nowszy, wakacje na wsi na all inclusive na Kanarach.

Możesz się zaklinać, że wcale tak by nie było. W takim razie cofnijmy się trochę w przeszłość. Przypomnij sobie, co myślałeś, jak zaczynałeś swoją karierę zawodową. Jaką kwotę uważałeś za wystarczająco do fajnego życia i regularnego odkładania pieniędzy?

Jak walczyć z tego rodzaju inflacją?

  1. Uświadom sobie, że problem faktycznie istnieje. Dotyczy nie tylko sąsiada czy Twoich rodziców, dotyczy przede wszystkim Ciebie. Przyznaj sam przed sobą, że coś poszło nie tak. Że zmarnowałeś trochę pieniędzy, które mogły być istotnym elementem bezpieczeństwa finansowego, a w dłuższej perspektywie niepalności finansowej.
  2. Porozmawiaj o tym z najbliższą rodziną. Podziel się wnioskami. Przedstaw analizę domowego budżetu i stanu oszczędności. Pokaż, ile moglibyście zyskać, gdybyście w pewnym momencie powiedzieli konsumpcji dość. Gdybyście trzymali poziom życia sprzed kilku lat, który w gruncie rzeczy Was satysfakcjonował. Pokaż wyliczenia z wykorzystaniem magii procentu składanego.Słowa to słowa. Liczby do liczby. Jeśli będziesz odpowiednio używał jednych i drugich, szybko przekonasz partnera, że inflacja stylu życia do niczego dobrego nie prowadzi. Mów o bezpieczeństwie finansowym – ten argument trafia nie tylko do kobiet, które co do zasady dążą do bezpieczeństwa rodziny w każdym aspekcie, do panów także trafia. Może efekt jest trochę słabszy, ale który pan domu nie chciałby, żeby jego najbliżsi czuli się bezpiecznie?
  3. Wspólnie ustalcie, czego tak naprawdę do szczęścia potrzebujecie. Jaki poziom życia Was satysfakcjonuje. Możecie do tego dojść w dwojaki sposób: albo będziecie po kolei eliminować to, co teraz posiadacie, a czego nie potrzebujecie; albo zaczniecie od pustej kartki, na której będziecie zapisywać to, do czego chcecie dążyć.Pamiętaj, żeby to nie było tylko przeżycie do pierwszego do pierwszego, ale życie, w którym od czasu do czasu pozwalacie sobie na większą przyjemności. Jeśli Twoje dzieci marzą o wizycie w Disneylandzie, to nie odmawiaj im tego w imię nadrabiania czasu (a właściwie oszczędności), który straciłeś.
  4. Policz, ile kosztuje realizacja punktu 3. 
  5. Przygotuj plan działania, którego celem będzie osiągnięcie poziomu życia z punktu 3. 
  6. Działaj! 
  7. Oszczędzaj! 
  8. Od czasu do czasu wracaj do punktu 1, by sprawdzić czy znowu nie wpadłeś w pułapkę.

Przeczytaj, co o inflacji stylu życia napisali inni blogerzy:

… i daj znać, czy wpadłeś w tę pułapkę, czy jednak nie.

3 komentarze do wpisu „Inflacja stylu życia – pułapka na drodze do bogactwa”

  1. Ciezko zgodzic sie ze slowami w stylu: ”Przypomnij sobie, co myślałeś, jak zaczynałeś swoją karierę zawodową. Jaką kwotę uważałeś za wystarczająco do fajnego życia i regularnego odkładania pieniędzy?”
    Wyobrazenia czlowieka ktory zaczyna na powaznie zawodowe zycie, a tej samej osoby,kilka lat starszej z zalozona rodzina musza byc inne! Co innego horyzonty na poczatku drogi zawodowej a co innego potrzeby do utrzymania rodziny. Kwoty musza sie zmieniac i nie jest mozliwe oszczedzanie sumy planowanej w 1 roku pracy. Plany planami, zycie zyciem. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Przeczytaj, proszę, jeszcze raz trochę uważniej.

    „Pytanie: czy Twoje potrzeby aż tak wzrosły? Czy np. pojawiła się gromadka dzieci albo musisz przyjmować drogie leki? Czy po prostu wrósł poziom Twojej konsumpcji w imię przecież mnie stać tudzież tyle pracuję, należy mi się?”

    To, że zmieniała się profil naszych wydatków, kiedy mamy rodzinę, jest rzeczą bezdyskusyjną. Kluczem do sukcesu jest świadomość tego faktu i trzymanie budżetu w ryzach. Będziesz wydawał więcej, niż wtedy gdy byłeś singlem, ale to nie znaczy, że musisz wydawać wszystko, co zarobisz. Że musisz wydawać więcej, niż tak naprawdę potrzebujesz.

    Odpowiedz
  3. Nie wiedziałem, że tak to się ładnie nazywa. To chyba największy problem, który uniemożliwia ludziom zdobycie bogactwa czy choćby zamożności. Przyznaję się, że sam jeszcze do niedawna miałem z tym problem.
    Jak pisze Cameleons te kwoty muszą się zmieniać ale, jeżeli chcemy poprawić swoją sytuację, na każdym etapie wydatki nie mogą być równe zarobkom.

    Żyjmy „lepiej” ale nadal oszczędzajmy i inwestujmy, to takie proste 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz